Metryki 1610-1945

Jak kiedyś zapisywano w księgach naszych przodków?

pierwsza strona

Powyższe zdjęcie obrazuje okładkę najstarszej zachowanej księgi metrykalnej. Data na okładce sugeruje rok 1618 jako datę
początku rejestrowania chrztów w parafii, jednakże w księdze można znaleźć również zapisy chrztów już od 1610 roku. Zapisów
w tym czasie dokonywano tylko w języku łacińskim i były bardzo ubogie w informacje. Formalnie jeszcze w tamtych czasach nie
istniały nazwiska więc zapisywano przezwiska osób. Z zestawionych tabeli można zauważyć, że istnieją duże braki w danych.
Braki te wynikają zarówno z tego, że imię lub nazwisko znajdowało się na zgjęciu księgi a jego odczytanie musiałoby się wiązać
ze zniszczeniem jej. Być może kiedyś nastąpią takie czasy, że profesjonaliści rozłożą księgę na pojedyncze kartki i je zeskanują
profesjonalnym sprzętem po czym zakonserwują, jednakże w chwili obecnej nie jest to możliwe – stąd te braki. Braki również
wynikają po prostu z ominięcia informacji. Kiedy zapisywany był chrzest pisano – Ja ksiądz, chrzczę imieniem x córkę x i y.
Chrzestnymi byli. Była to podstawowa formuła zapisu chrztu. W przypadku chrztów zamożniejszych osób formuła zdawała się
być mocniej rozbudowana. Często takich osób nie chrzcił wikary – koniecznie proboszcz lub nawet ksiądz z zewnątrz. Nie mniej
jednak powracając do błędów – z niewiadomych przyczyn pomijano istotne informacje np. Ja ksiądz chrzczę Jana syna Tomasza i
Franciszki – nie podając nazwiska, o nazwisku panieńskim matki w ogóle nie wspominawszy. Te dopisywano sporadycznie w
pewnych okresach XVIII wieku.

ksiadz

Pierwsza zachowana księga w parafii zawiera piękną i istotną informację prezentującą jaki los spotkał wcześniej księgi. Otóż
ksiądz Garczyński znalazł rozrzucone i kazał oprawić, przy czym zaznaczył, że były to księgi, które miały ubytki. Rzeczywiście –
ksiądz starał się uporządkować je chronologicznie co pokazuje kolejność spisów lecz właśnie z powodu tych ubytków nie od
końca ta sztuka się udała.

Jak można zauważyć w księgach łacińskim można znaleźć bardzo ważne informacje nie tylko o naszych przodkach, ale równie
ważny dokument ściśle powiązany z historią kościoła jak i miasta Garwolina. Otóż na jednej ze stron zapisano przywilej z
podpisem królewskim na wycinkę drzewa z lasów garwolińskich i osieckich, aby w ten sposób podreperować kościoł i plebanię.
Dokument zapisano w 1713 roku. Ponadto w takich księgach można znaleźć również to jakie dary mieszkańcy składali na
kościół.

Stan zachowania ksiąg można określić jako słaby z tego względu, że nie są one dobrze zabezpieczone. Część z nich jest już
zniszczona przez korniki, brakuje w nich stron, są urwane strony, na niektórych stronach wygląda jakby ktoś wylał na nie coś,
może leżały gdzieś w czymś mokrym. Należy nadmienić, że to księgi, które leżały 400 lat w różnych miejscach pośród wielu
zawirowań wojennych – więc wiele mogły przejść. Tym trudniej było odczytać w nich zapisy metrykalne.
Dla przykładu można zobaczyć jak chrzty z 1622 roku są zniszczone.

1622 zniczona ksiega

W takich o to realiach przyszło mi próbować tłumaczyć łacińskie księgi metrykalne, które z pewnością zawierają błędy – w
większości takie, których nie można było uniknąć.

chrzest 1700

Wracając do sposobu odnotowywania naszych przodków pokażę to na przykładzie chrztu z 1700 roku. Akt nam mówi, że chrzest
miał miejsce w miesiącu grudniu (Mensis December). Dziecko chrzcił Tomasz Wągrocki imieniem Mikołaj – syn sławetnego
Bartłomieja Rękawka i Zofii (nazwiska panieńskiego nie podano. Dodano również informacje, że rodzicami chrzestnymi byli
(patrini fuere) – Stanisław Kubikowski i Marianna Krasnopolska. Pod spodem znajduje się już akt z Rębkowa. Co ciekawe
Rębków zapisano jako Repkow – co nie jest niczym nowym – nazwy miejscowości przez ponad 150 lat zapisywano w różnoraki
sposób w księgach. I tak możemy znaleźć również Unino, Gwoździk, Trombki itd. Jak można zauważyć w akcie niżej tj. akcie
chrztu Barbary – córki Macieja (chłopa) Płatka i Marianny – nie wpisano już danych – kto chrztu udzielał. To tylko kolejny dowód
na to, jak wielkim brakiem solenności wypełniania danych

slub 1703

Sposób zapisów ślubów również odbiegał od standardów – nawet tych XIX wiecznych. Próżno w takim zapisie szukać imion
rodziców nowożeńców, chyba, że ślub brali zamożni nowożeńcy – to wówczas nie wypadało nie wspomnieć o nich. W
powyższym przypadku mamy akt ślubu z początku XVIII wieku – z 1702 roku między Krzysztofem Pasikiem i Elżbietą
Rękawkówną. Jak widać nazwisko, a raczej przezwisko stawającej do ślubu napisano z końcówką – ówna – co nie jest
odosobnionym przypadkiem, a raczej częstą praktyką. Nawet w spisach chrztów I połowy XIX wieku zapisywano nazwiska z
końcówką -ówna , Wielgoszówna, Piesiówna, Witakówna, Lackówna. Informacja w tym akcie ślubu jest skąpa. Zawiera
informację o tym, że śluu udzielał ks. Szymon Słupkiewicz – a raczej potwierdził jego zawarcie. Świadkami ślubnymi byli Andrzej
Gardziel i Stanisław Zając.

Jeszcze gorzej sytuacja się ma z XVIII wiecznymi zapisami zgonów, których niestety w parafii Garwolin zachowało się bardzo
mało.

1732 zgon

W tym przypadku zapisu zgonu z 1732 roku ksiądz zapisujący pozwolił sobie zanotować, że oto 22 marca zmarła Marianna
Kobusowa – wdowa mająca lat około 70. Jak z powyższego brakuje wszelakich informacji – o małżonku, chociaż była już wdową,
o rodzicach, o nazwisku panieńskim. Poszukujący przodków może jedynie taką osobę identyfikować w dużej mierze opierając
się na przypuszczeniach. Im rzadsze nazwisko – tym większa szansa, że chodzi o konkretną osobę. Im mniejsza miejscowość tym
prawdopodobieństwo również wzrasta. Najtrudniej mają Ci, co chcą połączyć ze swoją gałęzią osoby, które mieszkali w
największej miejscowości – np. w tym przypadku w Garwolinie, które mają popularne nazwisko. Dajmy przykład, że w
Garwolinie na przestrzeni lat 1670 – 1675 zmarły trzy Marianny Paśniczek, jedna w wieku 60, druga w wieku 65, trzecia w wieku
70 lat. Zapiski nie wskazują praktycznie nic, co mogłoby jednoznacznie identyfikować konkretną osobę. Wówczas jesteśmy
zmuszeni na dodanie informacji uzupełniającej w swoich drzewach genealogicznych, że prawdopodobnie to ta osoba. Z kolei w
akcie zgonu poniżej, który miał miejsce 6 dni później tj 28 marca ksiądz nas informuje, że zmarł Grzegorz Wągrodzki – notariusz
garwoliński. W tym przypadku nie możemy się dowiedzieć ile lat miał, gdyż informacja znajduje się na zgięciu księgi.

tabela 1798

W latach 1797-1809 pojawia się tabelaryczny sposób zapisu wydarzeń. Był to spis podzielony na miejscowości. Pierwszą
miejscowością był oczywiście Garwolin, jednakże zapis taki miał mankamenty, gdyż ksiądz musiał przewidzieć ile miejsca zajmie
dana miejscowość w księdze. I tak zapisy urywają się na 1805 roku, ale na końcu księgi od początku miejscowości
kontynuowane. Zapis taki był już dużo bardziej szczegółowy. W lewym górnym rogu, w przypadku aktu chrztu zapisywano rok
wydarzenia, a w podrubryce – dzień i miesiąc. Wąska kolumna była zagospodarowana na numer domu (numerus domus) co
było nowością niespotykaną do obecnych czasów. Trudno powiedzieć na jakiej podstawie były tworzone numery domów –
oddzielna analiza numerów domów mieszkańców z lat 1797-1810 pokazuje, że nie było to dokładnie robione lub pod jednym
numerem domu mieszkało wiele rodzin. Spisywano imię chrzczonej osoby i zaznaczano kreską czy osoba była katolicka czy
niekatolicka, czy była mężczyzną czy kobietą, a także czy byłą z prawego łoża czy nie. W kolejnych kolumnach spisywano dane
rodziców wraz z nazwiskiem panieńskim matki, a w dalszych kolumnach dodawano również dane rodziców chrzestnych.

Śluby spisywano w podobny sposób. Do specjalnej księgi dołączona została nawet instrukcja wpisywania dla księży. Co ciekawe
– instrukcja zawiera pouczenie – „ażeby zaś ta książka tym pewniej należycie była zapisywana pleban niniejszym się upomina,
albowiem gdyby podczas wizyty biskupa lub oficjalistów cyrkularnych, nieporządek lub niedbalstwo było, za pierwszym razem
wprawdzie za każdy błąd tylko 4 zł polskie zapłaci, lecz po tym jeszcze surowiej ukarany zostanie”. Tak więc można
przypuszczać, że obawiając się kary finansowej księża przykuwali większą uwagę do staranności zapisu księgi ślubów.

tabela 1798 - slub

W powyższym przykładzie przeanalizujemy dwa śluby z Garwolina z 1798 roku, który to rok podobnie jak w przypadku chrztów
zapisano w lewym górnym rogu. W rubryce dnia i miesiąca ksiądz udzielający zapisał po łacińsku swoje imię i nazwisko oraz
funkcję jaką sprawował. Również tutaj pojawiają się numery domu, ale tylko w przypadku narzeczonego taka rubryka widniała.
W pierwszym wierszu mamy ślub Wojciecha (Adalbertus – łac.) Czerwińskiego – szewca (sutor – łac.), który był wyznania
katolickiego i miał w chwili ślubu 25 lat oraz był kawalerem wraz z Marianną Mukulszczanką, również katoliczką mającą lat 20,
panną. Dodano również kolumnę, w której znajdowali się świadkowie ślubni, którymi niegdyś byli tylko i wyłącznie mężczyźni –
a nie jak dzisiaj – zazwyczaj pary. W tym przypadku świadkami ślubnymi byli Szymon (Simon – łac.) Tomaszkiewicz i Antoni
(Antonius – łac.) Pisiewicz, którzy podpisali się „xxx”, a więc byli niepiśmienni. W kolejnej rubryce zaznaczono, że oboje byli
mieszkańcami Garwolina.

Kolejny wiersz przedstawia nam również akt ślubu udzielonego przez Wojciecha (Adalbertus – łac.) Trzcińskiego, który odbył się
4 dni po poprzednim. Jak widać w tym czasie nie było regułą, że ślub musi się odbyć w sobotę. Pod numerem domu 33 –
mieszkający tam Jan (Joannes – łac.) Żądłowski, katolik, mający lat 26, kawaler wziął ślub z Marianną Banduszczyną, katoliczką
mającą 36 lat, wdową (vidua – łac.). Świadkami ślubnymi byli Kacper (Gaspar – łac.) Michalik i Stanisław (Stanislaus- łac.)
Makulec, którzy również nie umieli się podpisać i zaznaczyli swoją obecność w postaci „xxx”.

Jest rok 1800. W Garwolinie umiera prawdopodobnie rodzeństwo Czyszkowskich. Czy to Czyszkowscy pochodzący z Czyszkowa?
Nie wiadomo.

tabela 1798-zgon

Po 10 dniach od śmierci Izydora Benedykta Czyszkowskiego, katolika, kawalera mającego lat 56 umiera jego prawdopodobnie
siostra Teresa Turowiczowa z domu Czyszkowska mająca lat 50, zamieszkała pod tym samym numerem domu co Izydor
Benedykt – mianowicie – numer 87. Obydwoje zmarli na febrę (febris – łac.). Był to jedyny okres, kiedy zapisywano przyczyny
zmarłych regularnie. Sporadycznie pojawiają się jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku w aktach spisywanych w języku polskim.

Niestety w parafii mało zachowało się pierwszych ksiąg pisanych w języku polskim, które były duplikatami ksiąg łacińskich
ustanowionymi na mocy implementacji Kodeksu Napoleona na ziemiach Królestwa Polskiego, do którego to Garwolin należał.

Nie ma piękniejszej formy zapisu aktów niż te zachowane przez lata 1822-1825 w parafii Garwolin, a w innych parafiach
Królestwa Polskiego od 1815 roku. Był to opis nader szczegółowy pisany przepiękną polszczyzną.

„Roku tysiącznego osm setnego dwudziestego drugiego dnia dziewiątego miesiąca lutego o godzinie trzeciey po południu. Przed
Nami Komendarzem Garwolińskim Sprawującym Obowiązki Urzędnika Stanu Cywilnego Gminy Garwolińskiey Powiatu
Garwolińskiego w Woiewództwie Podlaskim. Stawili się Jakób Maiewski, kuśnierz liczący lat trzydzieści ieden w Garwolinie
zamieszkały i okazał nam dziecię płci żeńskiej, które urodziło się w domu Jego pod numerem trzydziestym czwartym w dniu
ósmym miesiąca lutego o godzinie siódmej z rana bieżącego roku oświadczając iż te spłodzone z Niego i Magdaleny
Sobiepanieiowney dwadzieścia dziewięć lat mającey iego małżonki i że życzeniem iego jest nadać mu imię Apolonia. Po
uczynieniu powyższego oświadczenia i okazaniu dziecięcia w przytomności Wacława Garwolińskiego liczącego lat trzydzieści
kuśnierza tudzież Jakub Packa liczącego lat trzydzieści w Garwolinie zamieszkałych. Po czem akt nienieyszy urodzenia i
podpisany przez nas tylko, gdyż ojciec i świadkowie pisać nie umieją”.

To co zastanawia i odróżnia zapis chrztu od tego, który będzie aktualny aż do 1915 roku to brak zapisu w duplikacie rodziców
chrzestnych. Rodzice chrzestni to dla genealoga i badacza własnej rodziny bardzo istotna informacja, z kim w rodzinie były
utrzymywane dobre stosunki a dla badaczy dziejów wsi – kto we wsi miał poważanie. Bywało, że w Rębkowie Michał
Barankiewicz był ponad 25 razy ojcem chrzestnym. W dzisiejszych czasach byłoby to nie wyobrażalne. Wspomnieni zostali
również dwaj świadkowie tego zajścia. W późniejszym okresie będzie zazwyczaj świadkiem ojciec chrzestny.

O tym jak zapisywano śluby pokażę na przykładzie ślubu garwolińsko – osieckiego

 

„Roku tysiącznego ośmsetnego dwudziestego czwartego dnia piętnastego miesiąca lutego przed nami Urzędnikiem Stanu
Cywilnego Gminy Garwolińskiej Powiatu Garwolińskiego w Województwie Podlaskim. Stawili się Kazimierz Dobrowolski, kawaler
mający podług wyjętej Metryki z Ksiąg Kościoła Osieckiego iż kończy rok dwudziesty ósmy, kusznierz syn Łukasza nieżyjącego w
asystencyi swej matki Kunegundy tudzież panna Marijanna Packowna mająca podług wyjętej Metryki z Ksiąg Kościoła
Garwolińskiego lat dziewiętnaście, córka Jakuba i Julianny Packów – małżonków obojga żyjących przy których w Garwolinie
zostaje. Strony stawające żądają abyśmy do ułożonego między nimi małżeństwa przystąpili, którego zapowiedzi uczynione były
przed drzwiami domu naszego gminnego – to jest pierwsza dnia 1 lutego, a druga dnia 8 lutego o godzinie dwunastej w
południe w niedzielę. Gdy żadnemu tamowaniu rzeczonego małżeństwa uwiadomieni niezostaliśmy, a rodzice niniejszym na
obchód małżeństwa zezwalają przychylając się zatem do żądania stron, po przeczytaniu wszystkich wyższych papierów jako też i
działu VI Kodeksu Cywilnego w tytule „O małżeństwie” zapytaliśmy się przyszłego małżonka i przyszłej małżonki czyli chcą
połączyć się z sobą węzłem małżeństwa, na co ci każde z nich oddzielnie odpowiedziało, iż taka jest ich wola ogłaszamy w
imieniu prawa iż Kazimierz Dobrowolski, kawaler i Maryanna Packowa panna są połączeni z sobą węzłem małżeństwa czego akt
spisaliśmy w przytomności Jakóba Białeckiego lat 66 i Jakuba Maszkiewicza lat 49, Piotra Dobrowolskiego lat 40 i Józefa
Dobrowolskiego lat 34 – obywateli z Garwolina. Akt stawającym przeczytano i wraz z nami podpisany”
Mamy również do czynienia z bardzo piękną polszczyzną. Cechą odróżniającą tego typu akt jest szczegółowość danych i pewna
swoboda jego zapisu. Owszem – formuła jest podobna, ale w przypadku ślubu osoby zamożnej – akt ślubu był znacznie dłuższy i
bardziej szczegółowy. Dodawano dodatkowo informację o wygłoszonych w samo południe w niedzielę zapowiedziach ślubnych
co odróżnia akt od łacińskich zapisów pokazując zarazem, że takie zapowiedzi faktycznie były. Oczyma wyobraźni można sobie
zwizualizować rok 1824 w Garwolinie, kiedy to wychodzi z budynku człowiek w niedzielę w samo południe i krzyczy do
przechodni, że otóż za kilka tygodni na ślubnym kobiercu staną narzeczeni.
„Roku tysiącznego osm setnego dwudziestego czwartego, dnia siódmego miesiąca lipca. Przed nami Urzędnikiem Stanu
Cywilnego Gminy Garwolińskiey Powiatu Garwolińskiego w Woiewództwie Podlaskim. Stawili się Franciszek Mikulski lat
trzydzieści sześć, kusznierz i Mikołaj Krasuski lat pięćdziesiąt cztery – szewc, obydwa z Garwolina donieśli iż dnia szóstego
bieżącego miesiąca i roku o godzinie szóstej w wieczór umarła Anastazya Szczepanicha lat siedemdziesiąt maiąca w domu pod
numerem siedemdziesiąt sześć, żona Franciszka Sekuły, gospodarza żyjącego. Akt został przeczytany i tylko przez nas podpisany,
gdyż osoby powyżej wymienione pisać nie umieją.”

 

Rok 1826 był rokiem, od którego zaczęto księgi prowadzić wyznaniowo. Nie znajdziemy w nich już zapisów osób wyznania
mojżeszowego, których w naszej okolicy było dużo. Zapisy te również miały stałą i niemalże niezmienną formułę – czasami
wzbogacaną o dodatkowe informacje.

chrzest 1851 roku

Dla omówienia przykładu zapisu chrztu posłużę się tutaj aktem chrztu Antoniego Pawliszewskiego z Garwolina z 1851 roku.
Formuła niezmienna – „Działo się w Garwolinie (lub mieście Garwolinie) dnia „x” miesiąca ”y” roku „z”. W pierwszej kolejności
wymieniano zawsze ojca, informowano o jego wieku, zawodzie, miejscu zamieszkania. Gdy dziecko było nieślubne –
wymieniano zazwyczaj nazwisko akuszerki, czyli odpowiednika dzisiejszej położnej lub kogoś innego zgłaszającego dziecko. W
drugiej kolejności wymieniano w czyjej asyście ojciec przyszedł podawać dziecko do chrztu. Pierwszą osobą wymienioną po ojcu
był przeważnie ojciec chrzestny, o którym również nie zapomniano wspomnieć skąd był, ile miał lat i kim był. Dodatkowo
wspominano kolejną osobę jaka przybyła z ojcem dziecka i ojcem chrzestnym – albo była nim osoba z rodziny, albo z sąsiedztwa
albo z kościoła lub szpitala np. organista lub dziad kościelny lub szpitalny, na którego temat również podawano wspomniane
szczegóły. Formuła zapisu dalej mówi nam, że ojciec okazał nam dziecię płci żeńskiej lub męskiej, spłodzone dnia „x” z jego
małżonki. W tym miejscu padało imię i nazwisko rodowe jego żony, a gdy było nieznane – pisano, że „rodu niewiadomego”,
opisując również wiek matki. Po przedstawieniu rodziców dziecka prezentowano oficjalnie jakie wybrano dla dziecko imię bądź
imiona oraz zaprezentowano rodziców chrzestnych dziecka. Na koniec aktu – w zależności od tego czy stawający do aktu umieli
pisać czy nie – była informacja o głośnym przeczytaniu aktu i jego podpisaniu.
Jak widać, znaczącą różnicą w przypadku aktów pisanych w języku polskim było uproszczenie i większe sformalizowanie zapisu a
także, przynajmniej w przypadku garwolińskich dokumentów – zaczęto wypisywać rodziców chrzestnych czego brakowało w
aktach sprzed 1826 roku. Zrezygnowano natomiast ze wspominania numerów domów, a także w przypadku Garwolina – nazw
ulic.

slub 1865

Sposób zapisu małżeństwa po 1825 roku nieco skrócono i uproszczono. Poza informacjami na temat świadków małżeństwa. W
przypadku małżeństw zapisywano również to, czy rodzice nowożeńca żyli w chwili zawarcia związku małżeńskiego, co jest
informacją często kluczową dla poszukiwaczy dziejów własnej rodziny. Podobnie jak w przypadku aktów z czasów napoleońskich
– dodawano informację o wygłoszonych zapowiedziach ślubnych.

 

 zgon 1826 polski

W przedstawionym wyżej akcie mamy zapis zgonu z 1826 roku Jana nazwiska niewiadomego. O fakcie śmierci Jana przyszli
powiadomić dwaj mieszkańcy Garwolina. Jan był synem Konstancji Kuberek – ale co ciekawe – nie zapisano, że był Janem
Kuberkiem. Było to trzyletnie dziecko. W przypadku osób, które zmarły, a żyły w związku małżeńskim – zapisywano również
czyją żoną lub mężem była osoba zmarła lub kogo owdowiono. Na początku XIX wieku zapisywano również kogo z dzieci
pozostawiła osoba. Niestety – zaprzestano tej praktyce, tak jak zaprzestano praktyce zapisywania kim dla zmarłej osoby był
stawający.
Rok 1868 był czarnym rokiem dla zasad prowadzenia ksiąg garwolińskich. Otóż rosyjski zaborca postanowił ujednolicić zasady
prowadzenia administracji na terenie zagarniętych ziem polskich, co wiązało się z zasadą prowadzenia ksiąg w języku zaborcy –
czyli rosyjskim. Był to początek problemów z nazwiskami, gdyż nazwiska obcojęzyczne lub z użyciem specyficznych polskich
znaków tłumaczono na język rosyjski dając później dobrowolność interpretacji w tłumaczeniu nazwiska z powrotem na język
polski. Stąd pojawiało się wiele różnych wersji jednego nazwiska.
Bezcelowym jest tutaj dokładne omawianie zmian, jakie zaszły w sposobie formuły zapisu aktu, gdyż on zasadniczo się nie
zmienił w sensie znaczenia, zmienił się tylko język. Nowością było zastosowanie podwójnego datowania wydarzeń według
kalendarza juliańskiego i gregoriańskiego.

rosyjski chrzest 1885

 

Wybrany przeze mnie skan jest jednym z tych spośród ksiąg metrykalnych prowadzonych po rosyjsku, który jest
najczytelniejszy. W niektórych latach ksiądz ułatwiwszy zadanie innym księżom poprawiał kilkakrotnie imiona rodziców,
małżonków lub osoby zmarłej piórem, by wyróżniało się spośród tekstu i ułatwiało jego identyfikację. Niektóre parafie miały to
szczęście, że po zapisie imienia i nazwiska w języku rosyjskim, ksiądz wpisywał imię i nazwisko w nawiasie w języku polskim.
Przypadki takie nie zdarzały się w parafii Garwolin, tak samo jak nie zdarzały się przypadki zanotowania imion i nazwisk osób,
których akt dotyczy na marginesie – w tym przypadku pod nazwą miejscowości.
Od roku 1889 w parafii Garwolin zachowały się brudnopisy z danymi z ksiąg metrykalnych. Dokładna ich historia nie jest znana,
ale prawdopodobnie były prowadzone jako duplikaty. Znajdujące się z tych samych czasów akty w Urzędzie Stanu Cywilnego czy
w Archiwum Państwowym w Siedlcach są kontynuacją zapisu funkcjonującego od 1868 roku, która trwała do 1915 roku. W
parafii Garwolin zapis w brudnopisie trwał nawet do 1921 roku.
Czym on się charakteryzował? – przede wszystkim maksymalnym skróceniem zapisu. Zamiast formuły pozwalającej umieścić
trzy akty na jednej stronie – zapis skrócony zawierał te same informacje zamieszczone w dwóch linijkach.
We wspomnianym poniżej przykładzie zapisów chrztów z 1910 roku widać, że wciąż w użyciu – mimo, że spisane akta są w
języku polskim – funkcjonuje podwójny sposób zapisania daty. W pierwszym akcie od góry – mimo, że istnieją dwie linijki –
spokojnie można utworzyć z tego formułę funkcjonującą w połowie XIX wieku, mianowicie:
„Działo się w Garwolinie, dnia 22 kwietnia/5 maja tysiąc dziewięćset dziesiątego roku o godzinie drugiej po południu. Stawili się
Jan Miętus, pięćdziesiąt lat mający – wyrobnik z Jagodnego, w asyście Józefa Gąski mającego lat pięćdziesiąt z Woli
Starogrodzkiej, jak również Józefa Domareckiego – mającego lat pięćdziesiąt jeden – gospodarza z Jagodnego i oświadczyli nam,
że 10 kwietnia/23 kwietnia roku bieżącego o godzinie trzeciej po południu zostało spłodzone dzecię płci żeńskiej z jego małżonki
Marianny z Rychliców, liczącej lat czterdzieści. Dziecięciu temu na Chrzcie Św. Odbytym w dniu dzisiejszym przez księdza Red[…]
nadano imię Marianna, zaś rodzicami chrzestnymi byli Józef Gąska (którego już zapisywano jako J.G.) i Katarzyna Wielgosz”.
Jak widać na powyższym przykładzie – jeśli księża musieli przepisać księgę, gdyż musieliby oddać jej unikat – to musieli użyć
skrótów. I tak na jednej stronie księgi w ten sposób zapisywano 40 aktów chrztów zamiast 3 starą metodą. Niestety zarówno
ten brudnopis jak i chaotyczność zapisów często pokazują błędy w zapisach. Porównując numerację aktów i dokładność zapisów
z wpisami w Urzędzie Stanu Cywilnego w Garwolinie śmiało można stwierdzić iż dokładnie one sobie nie odpowiadają pod
względem kolejności zapisu.
Po 1915 roku w administracji polskiej można już było prowadzić zapisy w języku polskim, takie też akta zachowały się w
garwolińskim Urzędzie Stanu Cywilnego pochodzące z Archiwum Parafialnego Parafii Przemienienia Pańskiego. W samym
archiwum parafii nie zachowała się ciągłość – brakuje lat 1919 – 1925. W analogicznym okresie czasu akta w parafii były
prowadzone w formie tabelarycznej. Tabela rozciągała się przez szerokość całej księgi. Zapis taki zawierał wiele rubryk, również
szczegółowych dot. wykonywanego zawodu, a ponieważ paleta zawodów na początku XX wieku była już bardziej urozmaicona –
można się dowiedzieć wiele ciekawostek na temat struktury zawodowej. Dokumenty z tego okresu czasu również w
przeważającej mierze zawierają autentyczne podpisy, tak więc możemy dowiedzieć jak się nasi krewni podpisywali.

chrzty 1910